Research przed pisaniem
System układa zapytania, wyszukuje źródła, pobiera ich treść i wybiera te, które faktycznie wnoszą coś do tematu. Dopiero z tego materiału powstaje konspekt.
Własny produkt: podajesz temat, a system wyszukuje źródła, czyta je, układa konspekt, pisze sekcja po sekcji, dorabia grafikę i publikuje gotowy wpis. To samo zaplecze obsługuje panel, aplikację mobilną, publiczne API i połączenia bez kodu.
Problem
Między jednym a drugim leży research, konspekt, grafika, formatowanie i przeklejenie na stronę. Generatory oddają środek tej drogi i zostawiają resztę użytkownikowi — a właśnie reszta zajmuje najwięcej czasu.
Dostajesz akapity w oknie przeglądarki. Do publikacji brakuje jeszcze grafiki, formatowania, przeklejenia na stronę i sprawdzenia, czy to w ogóle o czymś jest.
Bez sięgnięcia po materiał wychodzi tekst o wszystkim i o niczym: prawdziwie brzmiący, ale bez jednej liczby, nazwy czy szczegółu, którego nie dałoby się napisać bez researchu.
Przy dłuższych formach jakość spada w połowie, wątki zaczynają się powtarzać, a zakończenie streszcza to, co już było. Trzeba pisać kawałkami i pilnować całości.
Narzędzia sprzedają się w miesięcznych pakietach, a treści powstają zrywami: dziesięć tekstów w jednym tygodniu, potem miesiąc przerwy. Płaci się za dostęp, nie za robotę.
Rozwiązanie
Każdy z nich robi jedną rzecz i przekazuje wynik dalej. To znacznie więcej pracy niż pojedyncze wywołanie modelu, ale tylko tak wychodzi tekst, pod którym da się podpisać nazwiskiem.
System układa zapytania, wyszukuje źródła, pobiera ich treść i wybiera te, które faktycznie wnoszą coś do tematu. Dopiero z tego materiału powstaje konspekt.
Tekst powstaje kawałkami według zatwierdzonego konspektu, a nie jednym ciągiem. Dzięki temu ostatni akapit trzyma poziom pierwszego i nie streszcza tego, co przed chwilą padło.
Na końcu powstaje obraz wyróżniający, a gotowy wpis potrafi trafić prosto na WordPressa. Między tematem a opublikowanym artykułem nie ma kroku wykonywanego ręcznie.
Rozliczenie schodzi z salda przy każdym zamówieniu. Kiedy generowanie padnie, środki wracają automatycznie — bez zgłaszania tego komukolwiek.
Z produktu
Dwa widoki: proces oglądany od strony użytkownika i to samo zamówienie złożone z cudzej aplikacji.
Co było trudne
Co z tego dla Ciebie
Aplikacja z publicznym API to inny poziom zobowiązania niż panel dla własnych użytkowników: adresy muszą pozostać niezmienne, odpowiedzi przewidywalne, a błędy opisane tak, żeby ktoś po drugiej stronie wiedział, co zrobić. Smart-Copy przeszedł tę drogę razem z połączeniami bez kodu i wtyczką do cudzego systemu.
Jeśli myślisz o produkcie, który mają obsługiwać także maszyny — albo o wpięciu istniejącego narzędzia w to, czego używa Twój zespół — napisz, jak to ma działać.
Powiązane usługi
Smart-Copy to aplikacja webowa z publicznym API i integracjami bez kodu. Poniżej pozostałe rzeczy, które robię dla firm, razem z ceną wyjściową.
Rozmowa
Opisz, co ma robić i co ma się z tym łączyć. Odpiszę, jak rozłożyłbym to na etapy, czego wymaga publiczne API i ile mniej więcej kosztowałoby utrzymanie — zwykle jeszcze tego samego dnia.